Bycie mężczyzną to ogromne wyzwanie w dzisiejszym świecie. Z jednej strony olbrzymia konkurencja, a z drugiej oczekiwania czasem nie do spełnienia. Nie wystarczy urodzić się chłopcem, mężczyzną trzeba się stać. I oto od najmłodszych lat słyszą - bądź silny, ambitny, zauważalny, rozpoznawalny i wyjątkowy. Bądź dominujący. Nie poddawaj się. Musisz dać z siebie jak najwięcej, niezależnie od konsekwencji, bo słabość jest zarezerwowana dla płci odmiennej. Bądź stanowczy i nieugięty. To jest miara siły twoich zamiarów, poglądów i przekonań. Nie wolno ci się zatrzymać. W najtrudniejszej sytuacji zawsze powinieneś znaleźć wyjście. Bądź wielki. Miarą wielkości jest ignorowanie błahych, codziennych spraw, a zajmowanie się tylko tymi naprawdę ważnymi. Stąpaj twardo po ziemi. Uwzględniaj tylko rzeczy namacalne i konkretne. Nie trać czasu na wyobrażenia i odczucia. Stawiaj czoła przeciwnościom, pokonuj je, nie pokazuj słabości, uczucia zostaw dla kobiet.
To ograniczenie sprawiają, że zanika wymiana emocjonalna w związku z czym mężczyzna izoluje się, wchodzi do "jaskini" i co tam robi? Przede wszystkim doprowadza się do porządku, to znaczy tłumi niedozwolone uczucia (lęk, wstyd, poczucie winy), a potem sam szuka rozwiązania zaistniałego problemu. Każda próba pomagania mu kończy się niepowodzeniem, bowiem szukanie i przyjmowanie pomocy jest dowodem słabości, a ta należy do świata kobiecego. Natomiast kobieta w trudnej sytuacji szuka kontaktu i wymiany.
Współczesny mężczyzna znalazł się między młotem a kowadłem. Z jednej strony został wychowany w duchu tych wszystkich przykazań, a z drugiej my kobiety oczekujemy od niego wrażliwości, emocjonalności, dzielenia się i odpuszczania sobie.
A może zrewidować dotychczasowy zestaw oczekiwań wobec mężczyzny i zamiast siły i stanowczości kształtować od najmłodszych lat wartości uniwersalne: uczciwość, wrażliwość i współdziałanie? Może porzucić dawne zasady społeczne mówiące o tym, że istnieje płeć słaba i silna, a ta ostatnia jest dominująca? Nie trzeba rezygnować z bycia silnym i stanowczym, choć nie każdy i nie zawsze może takim być. Chodzi o to, aby nie stało się to wartością samą w sobie, od której zależy męska tożsamość. Mężczyzna ma prawo nie radzić sobie, być słabym i czasem kogoś poprosić o pomoc. I nie ujmuje to jego męskości. Kobiety od ponad stu lat próbują wywalczyć dla siebie należyte miejsce. Mężczyźni zaś jakby zapomnieli o tym, że ten proces jest dwustronny i pociąga za sobą konieczność znalezienia dla siebie nowej tożsamości.
To ograniczenie sprawiają, że zanika wymiana emocjonalna w związku z czym mężczyzna izoluje się, wchodzi do "jaskini" i co tam robi? Przede wszystkim doprowadza się do porządku, to znaczy tłumi niedozwolone uczucia (lęk, wstyd, poczucie winy), a potem sam szuka rozwiązania zaistniałego problemu. Każda próba pomagania mu kończy się niepowodzeniem, bowiem szukanie i przyjmowanie pomocy jest dowodem słabości, a ta należy do świata kobiecego. Natomiast kobieta w trudnej sytuacji szuka kontaktu i wymiany.
Współczesny mężczyzna znalazł się między młotem a kowadłem. Z jednej strony został wychowany w duchu tych wszystkich przykazań, a z drugiej my kobiety oczekujemy od niego wrażliwości, emocjonalności, dzielenia się i odpuszczania sobie.
A może zrewidować dotychczasowy zestaw oczekiwań wobec mężczyzny i zamiast siły i stanowczości kształtować od najmłodszych lat wartości uniwersalne: uczciwość, wrażliwość i współdziałanie? Może porzucić dawne zasady społeczne mówiące o tym, że istnieje płeć słaba i silna, a ta ostatnia jest dominująca? Nie trzeba rezygnować z bycia silnym i stanowczym, choć nie każdy i nie zawsze może takim być. Chodzi o to, aby nie stało się to wartością samą w sobie, od której zależy męska tożsamość. Mężczyzna ma prawo nie radzić sobie, być słabym i czasem kogoś poprosić o pomoc. I nie ujmuje to jego męskości. Kobiety od ponad stu lat próbują wywalczyć dla siebie należyte miejsce. Mężczyźni zaś jakby zapomnieli o tym, że ten proces jest dwustronny i pociąga za sobą konieczność znalezienia dla siebie nowej tożsamości.
Dawniej ludzie wiedzieli mało, ale to "mało" poruszało do głębi ich serca. Dzisiaj ludzie wiedzą wiele, ale to "wiele" porusza ich tylko powierzchownie i karykaturalnie.