Diagnozę już mam, proszę się nie fatygować. Idąc tym tokiem rozumowania to zawsze znajdzie się ktoś kto ma gorzej, ale samobójcy kierują się raczej subiektywizmem. Czy jest tu ktos kto ma również egzystencjalny problem?
Z samobójstwem jest jak ze spadochroniarstwem: pierwszy skok jest najlepszy. Powtórka osłabia emocje, recydywa zniechęca.