Myślę, że ani napisy na opakowaniach, ani zakazy palenia w publicznych miejscach nie osiągną pożądanych skutków. Skłaniałabym się raczej ku rozpowszechnianiu terapii dla palaczy.
Dawniej ludzie wiedzieli mało, ale to "mało" poruszało do głębi ich serca. Dzisiaj ludzie wiedzą wiele, ale to "wiele" porusza ich tylko powierzchownie i karykaturalnie.