#108170 30.04.2008 07:56:10
Pewna, jak to mówią dama, raz natknęła się na chama.
Cham był buraczano – pszenny, Bardziej przaśny niż korzenny.
Rzecz się działa w autobusie. Cham popatrzył na paniusię
Obezwładniającym wzrokiem, Jakby był co najmniej ćwokiem
I dewiantem seksualnym, Wizualnie namacalnym.
Trzeba dodać tu koniecznie, Że damulka ta bezsprzecznie
Wyglądała zgoła ślicznie I faktycznie apetycznie!
Ale cham to cham i basta!
Nie pomyślał, że niewiasta,
Czyli baba rodem z miasta,
To istota delikatna,
Kulturalna, akuratna,
Lecz nie cierpi wręcz być stratna.
Więc niekiedy ma maniery
Straganiarki i megiery.
Gdy poczuła ta paniusia
Świdrujący wzrok chamusia,
Oświadczyła obcesowo,
Mroźnie i kontrabasowo:
„Co się gapisz, zwyrodnialcu,
Ty śmierdzielu, wszo, padalcu,
Ty tępaku bez matury,
Ja nauczę cię kultury
I nie będziesz śmiał publicznie
Gapić się tak obscenicznie!”
Zbity nieco z pantałyku
Cham się nie przeraził krzyku.
Gdy napatrzył się do woli,
Nie zapomniał swojej roli
I rzekł: ”Bilet do kontroli …”.
Zbigniew Dmitroca (Tygodnik Przekrój 2007 r.)
Dawniej ludzie wiedzieli mało, ale to "mało" poruszało do głębi ich serca. Dzisiaj ludzie wiedzą wiele, ale to "wiele" porusza ich tylko powierzchownie i karykaturalnie.