#277194 16.06.2009 15:52:37
Na początku było miło i kulturalnie... a teraz jesteśmy prawie dwa
lata po ślubie i po czterech latach znajomości i mój mąż potrafi:
- Pierdnąć bez żenady - niby niechcący ale wcześniej mu to się nie
zdarzało a teraz bardzo często.
- Dłubie cały czas w nosie - to już bez krępacji - muszę się drzeć
na
niego żeby przestał i to na chwilę pomaga, a jak tylko się nie
patrzę
dłubie znowu.
- Miesza sobie w jajkach i drapie się po tyłku (długo i namiętnie).
- Rano wącha skarpetki czy się jeszcze nadają do włożenia.
- Nie myje zębów wieczorem tylko rano.
- Rzadko się kąpie (ostatnio 2-3 razy w tygodniu ale bywało że
tylko
raz na tydzień).
Nie wiem czy mój facet jest jakimś wyjątkiem czy wszyscy tak z
czasem
mają że przestają dbać o siebie i o to czy są przyjemni dla
otoczenia...
*****
Mój mąż:
1. Pierdzi cały czas, najbardziej wieczorem i w nocy pod kołdrą,
fuuuuujjjj i ja musze spać w tym smrodzie. 2. W nosie dłubie też i
potem te gile wyrzuca za łóżko (jak mu o tym mówię to się wypiera,
aż
raz mnie tak wkurwił że mu pokazałam jego suszki i kazałam je
zamiatać, mimo, ze zaraz i tak miałam zamiar odkurzać).
3. Brudne skarpetki zostawia gdzie popadnie.
I w ogóle mnie wkurwia od dłuższego czasu
*****
Udaje, że wyciera o mnie palec, którym wcześniej wydłubał sobie
śpiochy z oczu, a poza tym pierdzi non stop, no chyba, że wali
śmierdzące to wtedy wychodzi z pokoju. Jak się irytuję i krzyczę na
niego, że jest śmierdzielem to jeszcze bardziej go cieszy moja
reakcja i wachluje np. poduszą tak żeby do mnie doleciało
*****
Ja też mieszkałam ze śmierdzielem przed ślubem ale wtedy tak nie
grzał pod kołdrą.
*****
Mój facet jest zabawnym luzakiem. Kiedy jesteśmy na zakupach w
dużym
supermarkecie zdarza mu się takie zachowanie: Nagle zrywa się z
wózkiem i szepce do mnie:
- Zwiewamy stąd, pierdnąłem.
*****
Kolega mojego faceta ma manię puszczania bąków zawsze i wszędzie.
Ostatnio wybraliśmy się do klubu z nim i jego dziewczyną, ale nie
wpuścili nas, bo impreza była zamknięta, to na odchodnym ów kolega
odwrócił się i puścił ochroniarzowi na pożegnanie baka, którego
chyba
słyszeli i poczuli wszyscy ludzie w promieniu 10 metrów.
*****
A moje Kochanie ostatnio pierdnęło w ubikacji jak robiło siusiu. Ze
zrobił to bardzo głośno to się uśmiałam, a on na to: -Prawdziwy
facet
jak sika to pierdzi.
*****
Mój mąż to już w ogóle niezły talent.
- Ślini się w nocy strasznie, wymieniałam już mu 3 poduszki.
- Zostawia pod poduszka zaschnięte kozy, fuuuuj!
- Śpi w koszulce, w której chodził cały dzień (rąbał drzewo,
grzebał
przy aucie itp) Rano go zrypałam o to, że się nie wykąpał i na
dodatek
poszedł spać w tej koszulce. Często mu się to zdarza.
-Jak ściąga skarpetki to wygrzebuje nimi bród między paluchami.
- Drapie się po głowie strzepując łupież z głowy.
- Zapomina do czego służy szczoteczka i pasta do zębów, często ma
resztki jedzenia na zębach ten biały nalot.
- Na tyłku ma dziury na slipkach, dość często muszę kupować nowe,
chociaż on woli te z dziurami.
- Jak już idzie się wykapać to zostawia po sobie dużo włosów i tych
i
tamtych.
Jak sobie jeszcze coś przypomnę to napiszę.
*****
Mój miał zwyczaj chować skarpetki pod fotel. Jak przychodzili
znajomi, zawsze cosik im waniało. Nie dawał się zreformować, w
końcu
ułożyłam jego brudne skarpetki na klawiszach pianina i zamknęłam
klapę. Właśnie przyszli goście i poprosili o muzykę. Szybciej
zamknął
piano, niż je otwierał.
Od
tej pory miałam spokój - wrzucał skarpetki za lóżko.
*****
Ja jestem mężatka od roku ale jeszcze pr zed ślubem mój mąż zaczął
sobie bekać. Na jego brudne skarpetki porozrzucane po domu (na
szczęście ich nie
wącha)
znalazłam fajny sposób: Wrzucam mu je do aktówki i potem się musi
wstydzić; zaczęło działać bo coraz rzadziej je zostawia. Przyznam
wam
się, że mi też się czasem zdarza pierdnąć, tak jak jemu, ale tylko
sporadycznie i zawsze obracamy to w żart. A jak on nie umyje zębów
to
wtedy pozwalam mojemu psu wejść do lóżka i do niego się przytulam.
Jak on tego nie lubi!!!
Zawsze wtedy wstaje i idzie umyć zęby, no a ja muszę wyrzucać psa z
łóżka.
*****
E tam. Przesadzacie szanowne Panie. Ja pierdzę, żona pierdzi. A od
niedawna mamy psa Labradora - samca i tez wali zdrowo. I nikt nie
narzeka ani ja, ani żona ani pies. Wiec dajcie spokój. Swojski
smrodek
nie zaszkodzi. A nie bądźcie zbyt wymagające, bo Enriqe Iglesias by
nawet na was nie spojrzał.
Wiec cieszcie się waszymi pierdziszami i módlcie się, żeby nie
zamienili was na młodsze egzemplarze, bo zabiorą ze sobą kasę i
będzie
płacz i zgrzytanie zębów.
*****
Ja przed każdym pierdem wsuwam sobie palec w okrężnice i sprawdzam
czy jest pusto, ostatnio chciałem puścić pierdka a puściłem
kupacza.
*****
Mój niedoszły narzeczony poczęstował mnie herbatą w słoiku po
dżemie
który właśnie się skończył (!!!) Mamusia wyjechała i wszystkie
naczynia były brudne w zlewie.
To mnie zmusiło do myślenia.
A zaproponowałam że może fajniej by było jakby ja wlał do jednej z
puszek po piwie stojących licznie na stoliku . Nic nie załapał. Po
chwili zastanowienia powiedział ze do puszki się kiepsko nalewa...
*****
Mój mąż chodzi po domu w bokserkach i kiedy siada, przynajmniej
połowa klejnotów wypada mu z nogawki (bokserki są odpowiednio
rozciągnięte). Wieczorem ma rewolucję w żołądku i odgłosy z jego
trzewi nie pozwalają mi zasnąć. Godzinami zajmuje WCet, musi czytać
siedząc na tronie, jak zabiorę z kibelka wszystkie gazety, to czyta
naklejki na środkach czystości.
Dawniej ludzie wiedzieli mało, ale to "mało" poruszało do głębi ich serca. Dzisiaj ludzie wiedzą wiele, ale to "wiele" porusza ich tylko powierzchownie i karykaturalnie.